Tarnobrzeski Dom Kultury zaprasza na prezentację cyklu grafik:

„JULIUSZ TARNOWSKI IN MEMORIAM”
autorstwa Przemysława Zamojskiego

20 czerwca – 18 lipca 2013r.

Zobaczyłem swego bohatera wczesną wiosną 24 kwietnia 2012 roku. Siedział na zwalonym pniu w parku, opodal dzikowskiego gniazda. Odziany w ciemny surdut kloszowo rozlewający się od pach, pasowany w piersiach, zdawał się być pogrążony w zadumie. Niski cylinder porzucił u stóp wysokich butów, z miękkimi, łatwo marszczącącymi się cholewami, patrzył w dal niewidzącym wzrokiem. Wówczas poczułem, że ów widmowaty, ale jakże dla mnie wówczas realny młodzieniec, domaga się mojej pamięci, woła o unieśmiertelnienie… Widziałem go nie jak na prześwietlonym dagerotypie, ale całkiem wyraźnie, wokół słychać było trele kosów, a zieleń zdawała się przeczyć temu, że istnieje śmierć.
Cóż bardziej naturalnego, niż ten młodzian niesyty życia, przychodzący do mnie w jasny wiosenny dzień? Nawet samo jego imię Julius w łacinie znaczy po prostu młodzieniec. Kołnierz jego koszuli połyskiwał impastem bieli, rząd gęsto szytych guzików lekko rozpiętych u nasady lamówki. Z całą naturalnością rysował się jego szlachetny profil szukający w naturze mistycznego przeżycia .
Przyszła mi na myśl romantyczna nuta Friedricha z nieodłącznym powtarzaniem frazy Bóg Natura Człowiek. Triada ta doskonale wybrzmiewała w architektonicznym sztafażu północnej fasady zamku. Sylwetka wtopiona w przestrzeń, o doskonałym klasycznym rysunku, nabrała dla mnie szczególnego znaczenia, stając się zaczynem mojej przyszłej pracy. Postać w pejzażu dyskretnie domagała się mojej uwagi pytając o własne miejsce we wszechświecie.
Wtedy to zanotowałem w myślach pierwszy szkic. Nie wiedziałem jeszcze, że przerodzi się on w cykl zamknięty w 23 tablicach. Mój bohater porusza się w nim na granicy świata realnego i metafizycznego. Wszystko tam dzieje się w innym tempie, jak na zwolnionym filmie. Obrazy przechodzą nakładając się na siebie odległą sekwencyjną narracją. Chciałem stworzyć graficzne larghetto w onirycznej poetyce, będące w założeniu hołdem i trenem. W warstwie narracyjnej przenikają się wątki narodowej symboliki, antyczne akcenty i romantyczny kostium. Pragnąłem dać Juliuszowi drugie życie, widziane przez pryzmat rozszczepienia życia i śmierci. Całości dopełnia słodka i jednocześnie złowieszcza twarz Gorgony o trzech obliczach. Co wydarzyło się w życiu mojego bohatera od chwili kiedy po raz ostatni oderwał palce od klawiszy śpiewając pieśń Schillera do muzyki Schuberta “Ich habe gelebt” do krytycznego momentu zrywu na bagnety? Co wydarzyło się kiedy moskiewski pocisk ugodził oko młodzieńca? Chciałem oddać ostatnie odpryski myśli kontrapunktowo spięte od uderzenia pociskiem do ogarniającej go ciemności. Moim celem było przedstawienie tego, co pomiędzy.
Zbyt lekko tytułujemy go bohaterem mimo woli, zbyt łatwo wyrywamy go z ram epoki … Czyż naprawdę ten rozkoszny Julek nie żyje? – powtarzam słowa nieznanego kapłana z listu do Rodziny.

Z postacią Juliusza Tarnowskiego zżyłem się przez ostatni rok mojej pracy. Ujął mnie czystością swej duszy, szlachetnością, bezinteresownością, wdzięcznymi manierami, miłością do włoskiego pejzażu. Uruchomił cały kalejdoskop obrazów, który jeszcze nie do końca wybrzmiał. Zamierzam go kontynuować w drugiej części cyklu, który zatytułuję “Legenda Dzikowska”. Będzie tam na mnie czekał.

JULIUSZ TARNOWSKI IN MEMORIAM to cykl 23 GRAFIK
Grafiki są wielkoformatowym drukiem płaskim – punktem wyjścia jest zawsze dla nich klasyczny, odręczny rysunek.

Cykl składa się z następujących części:
1 Nemezis
2 Hybris
3 Thanatos
4 Lamentum Dzicoviense

Przemysław Zamojski